Avengersi Front-endu

Kiedy zobaczyłam na Facebooku post z reklamą tej imprezy, nie do końca rozumiałam, czy chodzi o konferencję dla front-endowców, czy o konwent dla cosplayerów. Z opisu na stronie internetowej wynikało, że… i jedno, i drugie! Dlatego FRONTEND-CON mnie zaintrygował i postanowiłam odezwać się do organizatorów. Ubiegli mnie – a właściwie ubiegła, bo na czele zespołu, który organizuje imprezę dla tysiąca osób, stoi Emilia Łuszkiewicz. Długo zajmowała się rekrutacją w branży IT, później – organizacją eventów. Jej najbardziej znany projekt to targi pracy Kariera IT na warszawskim Stadionie Narodowym. Teraz przygotowuje wrześniowy FRONTEND-CON w hali EXPO XXI: – Chciałam zorganizować event, który nie będzie miał charakteru sztywnej konferencji z wykładami ekspertów. Stąd pomysł, żeby, obok prelekcji i warsztatów, były zabawy integracyjne, przebrania i cosplayerzy, z którymi będzie można robić sobie zdjęcia. – opowiada Emilia. Pomysł na element „zabawowy” miała od początku. Nie wiedziała jednak, w jakim kierunku pójść, aż którejś nocy przyśnili jej się superbohaterowie: – Rano zadzwoniłam do kolegi, który robił stronę internetową, i powiedziałam mu: „Wymyśl mi takich superbohaterów, żeby się Marvel nie przyczepił”. Tak narodził się pomysł na połączenie eventu programistycznego z konwentem, bardzo w duchu współczesnej polityki integracyjnej firm IT, gdzie w przerwach od pracy gra się na konsoli i okazjonalnie bierze udział w imprezach typu „pink Friday” (autentyk z zaprzyjaźnionego software house’u: każdy ma przyjść w czymś różowym; furorę zrobił kolega w kostiumie jednorożca i różowe ombre na włosach dziewczyn). Zacznie się zatem od wspólnego śniadania, „rozejrzenia się” po okolicy, zebrania gadżetów, testowania nowinek technicznych (o których w dalszej części tekstu): – Chodzi o to, żeby ludzie mieli pretekst do nawiązania kontaktów, jeszcze zanim zaczną się prelekcje, które na pewno dostarczą im tematów do rozmów. – mówi Emilia. Stąd też pomysł na wieczorną imprezę integracyjną z karaoke i Xboxem, no i wybór miejsca – to jedna spora hala, więc grupki nie rozejdą się po kątach.

Program nie jest jeszcze gotowy w stu procentach, ale już teraz można przyjrzeć się profilom prelegentów. W tym zestawieniu widać rękę kogoś, kto ma doświadczenie w HR: nie są to „gwiazdy” IT z milionami followersów na Twitterze, ale ludzie, którzy sami są front-endowcami i działają na rzecz front-endowych społeczności: – Chciałam zaprosić osoby, które mają pomysły na własny rozwój, lubią wychodzić z inicjatywą, ale też chętnie dzielą się wiedzą z innymi. Poznałam ich na międzynarodowych konferencjach, w których sama brałam udział. – wyjaśnia Emilia. Mamy więc weterana imprez front-endowych Henriego Bergiusa, związanego z platformami NoFlo i Create.js m.in. z narzędziami do tworzenia animacji. Wystąpienie „Animating Superheroes” wygłosi zaledwie kilkunastoletnia Amerykanka Samantha Rhodes: – Jest świetną mówczynią, ma w sobie ten typowo amerykański flow: „Chcieć to móc”. – mówi Emilia. Samantha przyjedzie z mamą – Bonnie Brennan. To samouk: opanowała Angulara w 2013 r., dwa lata później zorganizowała pierwszy poświęcony mu meet-up, a dziś – razem z córką prowadzi front-endowe szkolenia dla kobiet. Wspólnie założyły też społeczność Code Bridge Texas (rozmowa z tym rodzinnym duetem już wkrótce na Girls Gone Tech). Na rzecz dziewczyńskich społeczności w IT działa też kolejna prelegentka Simona Cotin. Jest full-stack deweloperką, organizowała AngularJS meet-upy w swoim rodzinnym Dublinie i kursy programowania NgGirls w Danii. Czy był problem ze ściągnięciem ich na FRONTEND-CON? –Nie, bo wielu z nich albo już było w naszym kraju, albo chciało go odwiedzić, nie tylko dlatego, że staje się modny. Polscy programiści mają świetną markę! Nasi prelegenci mieli okazję z nimi pracować i mówią o nich w samych superlatywach. – wyjaśnia organizatorka. Nie zabraknie też Polaków: będzie choćby Dominik Kundel, front-endowiec i prelegent znany z hackatonów czy CoderDojos.

Ich wystąpienia z założenie mają nie być suchymi wykładami. Uczestnicy będą podzieleni na grupy wielkości szklonych klas. Będą mogli dyskutować nie tylko o problemach, które będą głównymi tematami prelekcji. – Każdy będzie mógł zgłosić jakiś problem do rozwiązania, pokazać swój kod. Sami prelegenci w czasie wystąpień będą kodowali na żywo. – zapowiada Emilia. Wystąpienia będą miały równolegle dwie osoby, więc uczestnicy będą musieli wybrać, na którym chcą być. Wszystkie prelekcje mają jednak być retransmitowane na stronie internetowej, a każdy, kto będzie miał bilet na FRONTEND-CON, dostanie kody do tych retransmisji.

Pytana o gadżety, które będzie można przetestować, Emilia jest dość tajemnicza. Wiadomo jednak, że pojawią się Oculusy i ekipa programistów z Barcelony, którzy realizują projekty na nie w technologiach front-endowych. Wszystkie nowinki techniczne mają być zresztą prezentowane w kontekście możliwości wykorzystania języków front-endowych.

Według Emilii, choć wszystko, łącznie z elementami rozrywkowymi, będzie skupiało się właśnie na front-endzie, osoby z innych obszarów IT też odnajdą się na imprezie: – Tematy niektórych wystąpień mogą zainteresować również back-end developerów czy menedżerów z firm IT. Raczej nie jest to impreza dla początkujących, tylko dla osób z pewnym stażem.

Program imprezy nie jest jeszcze zamknięty. Możecie wziąć udział w jego tworzeniu! Napiszcie w max. 3 zdaniach, o czym chcielibyście posłuchać lub czego się nauczyć na FRONT-END CON. Na autorów najlepszych propozycji czekają trzy bezpłatne wejściówki. Cztery osoby, które zajmą drugie miejsca, dostaną 25-procentowe zniżki na zakup biletów. Napiszcie do 23.05 (wtorek) na emilia@frontend-connect.io. Tytuł maila powinien brzmieć: KONKURS GGT.

Komentarze

Karolina Wasielewska

Pracuję w radiu i od czasu do czasu w prasie. Lubię: jesień, książki Lema, sporty przeróżne, koty, niespieszne pichcenie w wolne dni, czerwone wino, wesołe miasteczka, historie o superbohaterach, czasami Beastie Boys, a czasami Dianę Krall. Nie lubię: upałów, agresji, gotowania w pośpiechu i wielu innych rzeczy, których nie lubię, więc nie chcę nawet o nich pisać.