Stworzyli aplikację dla wolontariuszy w czasie epidemii Covid-19. W trzy dni zgłosiło się dwustu chętnych do pomocy

Natalia Fitowska jest studentką pierwszego roku informatyki na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i nie może narzekać na nudę w czasie lockdownu wywołanego pandemią koronawirusa. Razem z kolegą z uczelni, Szymonem Stasikiem, cały czas udoskonalają aplikację Aider, łączącą wolontariuszy z ludźmi, którzy nie mogą wyjść z domu, a potrzebują np. zrobić zakupy. Darmowa apka trafiła do sklepów trzy dni temu. 

Na mapce pokazującej rozmieszczenie wolontariuszy jest już dwieście kropek z charakterystycznym logo połączonych dłoni. Każda z nich oznacza osobę chętną do pomocy. Prośby o pomoc na razie pojawiły się trzy i wszystkie zostały spełnione. – Chcieliśmy, żeby interfejs był maksymalnie intuicyjny, tak, żeby z aplikacji bez problemu korzystały również osoby starsze czy mniej obeznane z nowymi technologiami. – mówi Natalia, w dużej mierze odpowiedzialna za wizualną stronę Aidera. Rzeczywiście, pomysł na niego jest super prosty: osoba oczekująca pomocy wybiera zadanie dla wolontariusza (zakupy, pójście do apteki czy wyrzucenie śmieci, może też wpisać własną propozycję), które następnie udostępnia pozostałym użytkownikom w postaci ogłoszenia. Kto akurat jest w pobliżu, może zgłosić się do pomocy – wtedy dostaje szczegóły, m.in. dokładne namiary. 

Tak wygląda zamieszczanie ogłoszenia w Aiderze…

Teraz Natalia i Szymon myślą o kolejnych funkcjonalnościach, np. o elemencie grywalizacji. Bo chodzi o to, żeby wolontariusze chcieli pomóc więcej, niż raz. – Planujemy ranking wolontariuszy. Trzech najlepszych w tygodniu czy miesiącu będzie mogło coś wygrać, może np. zniżki na zakupy? – zastanawia się głośno programistka. Pochłania ich też promocja apki: piszą do ewentualnych zagranicznych partnerów, bo przy pandemii, czyli epidemii o globalnym zasięgu, Aider może przydać się na całym świecie. W momencie powstawania tego artykułu ma tylko jednego użytkownika w Tajlandii, ale bez problemu działa w angielskiej wersji językowej.

…a tak mapka dla wolontariuszy

Na czasy pandemii i nie tylko

W promocji projektu bardzo pomogła im uczelnia. Kiedy Aider powstał, artykuł o nim ukazał się od razu na jej fanpage’u na Facebooku. Potem informację prasową napisała i udostępniła mediom rzeczniczka AGH. – Wczorajszy dzień trochę nas zszokował! – śmieje się Natalia. Non stop dostawali z Szymonem wiadomości, maile i telefony z prośbą o rozmowę i więcej informacji o aplikacji. Nic dziwnego: kiedy na świecie szaleje pandemia, wszyscy po pierwsze szukamy narzędzi, które pozwolą nam przetrwać ten trudny i dziwny czas, po drugie – potrzebujemy dobrych wiadomości i przekonania, że ludzie są solidarni wobec zagrożenia. Aider wydaje się więc idealnie skrojony na te czasy. Paradoksalnie, wcale nie powstał z myślą o nich. 

Zaczęło się od analogicznej apki Help at Hand, na której pomysł Natalia wpadła w drugiej klasie technikum. Sama od lat udzielała się jako wolontariuszka i była harcerką, więc pomaganie innym miała we krwi. Swój pomysł zrealizowała z kolegami jako zadanie na Olimpiadę Cyfrową – chodziło o stworzenie prototypu aplikacji dla osób z niepełnosprawnościami. Już dzięki udoskonalonej wersji Help at Hand zdobyli drugie miejsce w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Technologii Cyfrowych, dzięki czemu otrzymali indeksy na studia. W 2018 roku, kiedy Natalia prezentowała aplikację na konkursie Explory w Gdyni, poznała Szymona, który przyjechał tam z dronem ratunkowym. Zaprzyjaźnili się, a będąc już razem na uczelni, postanowili “odkurzyć” koncepcję Help at Hand. Tym bardziej, że w gruncie rzeczy pożyteczna apka nigdy nie wyszła poza konkursy. – Myśleliśmy o tym już w grudniu. Potem przyszła sesja, więc mieliśmy sporo nauki. Postanowiliśmy, że zrobimy aplikację na wakacje. A potem wybuchła pandemia koronawirusa i uznaliśmy, że to jest właściwy moment. Musieliśmy zarwać kilka nocy, ale udało się zrobić to szybciej.    

Twórcy Aidera, Szymon i Natalia, na szczycie technologicznym Wolves Summit, marzec 2019 r.

Prosto i skutecznie

Ich apka na ogół jest pozytywnie odbierana, choć spotykają się z zarzutami, że podobny projekt już działa. – Rzeczywiście, już po premierze Aidera dostaliśmy wiadomości z linkiem do aplikacji webowej, która jest do niego podobna. Dopiero wtedy w ogóle się o niej dowiedzieliśmy! Chyba jednak nie chodzi o to, żeby zrobić coś super nowatorskiego, ale o to, żeby użytkownicy chcieli z tego korzystać i pomagać sobie nawzajem. – mówi Natalia. 

Zdają sobie sprawę, że ciąży na nich ogromna odpowiedzialność. Dlatego, choć niewiele mają czasu na inne zajęcia poza rozwijaniem aplikacji, uważnie śledzą programy informacyjne i konferencje premiera czy ministra zdrowia o kolejnych obostrzeniach. – Od 16 kwietnia będzie obowiązek zakrywania nosa i ust w miejscach publicznych, więc taka informacja dla wolontariuszy na pewno znajdzie się w apce. – twierdzi Natalia. – Musimy ją dostosowywać do tego, co się będzie działo, żeby ludzie mogli bezpiecznie i skutecznie sobie pomagać.  

 

Karolina Wasielewska

Pracuję w radiu i od czasu do czasu w prasie. Lubię: jesień, książki Lema, sporty przeróżne, koty, niespieszne pichcenie w wolne dni, czerwone wino, wesołe miasteczka, historie o superbohaterach, czasami Beastie Boys, a czasami Dianę Krall. Nie lubię: upałów, agresji, gotowania w pośpiechu i wielu innych rzeczy, których nie lubię, więc nie chcę nawet o nich pisać.